Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolarstwo amatorskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolarstwo amatorskie. Pokaż wszystkie posty

Kalendarz szosowych wyścigów amatorskich 2015

Kontynuuję mój coroczny cykl, który z tego co wiem bardzo Wam przypadł do gustu i się sprawdza, czyli wszystkie szosowe imprezy amatorskie w jednym, zgrabnym kalendarzu.

Kolorami rozróżniłem różne cykle:
niebieski - cykl Masters
czerwony - Road Maraton
zielony - Supermaraton
żółty - Imprezy samodzielne
różowy - wybrane imprezy zagraniczne

Jeśli nie ma jakiegoś wyścigu i chcecie go dodać - pisać śmiało na maila - trzymajkolo@gmail.com
Chętnie dokonam aktualizacji !


Masterskie prawdy i mity

Chyba każdy z nas przez to przechodził... Kupujesz swoją pierwszą szosę, trochę jeździsz i w końcu postanawiasz wybrać się na jakąś ustawkę. Przyjeżdżasz na zbiórkę i widzisz całą masę takich zapaleńców jak Ty sam. Generalnie mało wiesz o treningu, jeździe w grupie, ściganiu i w zasadzie o wszystkim co związane jest z kolarstwem. Dlatego chłoniesz jak gąbka wszystkie informacje i zachowania w peletonie. No właśnie... na starcie swojej przygody możesz się nieźle załatwić, bo największym źródłem takich informacji są mastersi...

fot. www.trackcyclingnews.com
...Pisząc mastersi, w tym artykule mam na myśli kolarzy w wieku powiedzmy 50+, nie chcę tutaj nikogo urazić czy obrazić, ale często doradzane przez nich rady są wyssane z palca i nieprawdziwe... i właśnie z takimi chciałbym się w tym wpisie rozprawić.

Od razu trzeba powiedzieć, że jeśli chodzi o jazdę w grupie, kolarskie wyczucie, taktykę, spryt i zachowanie na finiszu to właśnie od mastersów nauczymy się najwięcej. Pod tym względem chyba nikt nie może się równać zdobytą wiedzą i doświadczeniem – warto z tego skorzystać.

fot. www.thecourier com.au
Wróćmy jednak do tytułowych mitów, oto kilka z tych które sam usłyszałem na ustawkach:

Zimą nie trzeba pić
Chyba największa zasłyszana głupota, jak mi nie wierzycie to popatrzcie zimą na rowery i gwarantuję, że zawsze znajdziecie kogoś kto nie będzie miał bidonu. Oczywiście zimą również się pocimy i tracimy wodę wraz z cennymi elektrolitami, inna sprawa że po prostu tego tak nie odczuwamy jak w sezonie. Dlatego należy cały czas dostarczać do organizmu potrzebne płyny – nawet jeśli nie czujemy pragnienia.

Makaron, makaron i tylko makaron
Podejście do diety to temat rzeka, kiedyś panowało przekonanie że w zasadzie trzeba wrzucać w siebie węglowodanów, czyli jeść kilogramy makaronu. Oczywiście grunt to dobrze zbilansowana, racjonalna dieta, czyli dostarczanie wszystkich potrzebnych składników, nie można zapominać o białku oraz o właściwych tłuszczach. O diecie kolarskiej/sportowej można pisać książki, niestety informacje które często można usłyszeć na ustawkach to podejście sprzed dobrych kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat.

Jaki kompakt ? Tylko korba standardowa
Jak zastanawiasz się jaką korbę kupić, to mastersów się lepiej nie pytaj. Generalnie nie uznają oni raczej czegoś takiego jak korba kompaktowa. Ogólnie preferują oni jazdę bardziej siłową, coś na zasadzie - „muszę czuć że mam pod nogą”, tak więc przełożenia gwarantujące jazdę z wysoką kadencją nie są przez nich stosowane. Pamiętam jak dziś jednego zawodnika z dalszych kategorii masters na Czasówce Sudeckiej, który jechał chyba na przełożeniu 39-23/25, praktyczne cały czas w stójce... O zaletach jazdy z wyższą kadencją pisałem tutaj.

fot. uk eurosport.yahoo.com
Prawie zawsze jeździmy "na krótko"
Są tacy mastersi, którzy uważają że pojawienie się w zimowych spodniach zimą albo w nogawkach jesienią i wczesną wiosną to po prostu faux pas. Kolarz musi pokazywać swoje umięśnione nogi i basta. Często mamy więc taką sytuację, że na termometrze jest około 10 stopni, a na ustawce ludzie w krótkich spodenkach. Czy jest to dobre podejście ? Zapytajcie się takich osób, jak tam się czują ich kolana właśnie w wieku 50+...

Im lepsza średnia tym lepszy trening
Wielu mastersów ma dość luźne podejście do kwestii planu treningowego. Dzięki temu można usłyszeć takie właśnie kwiatki, że im szybciej jeździmy na treningach, tym lepiej potem pójdzie nam na wyścigu i nie ma czegoś takiego jak trening na szosie ze średnią prędkością poniżej progu 30 km/h. Mówiąc krótko najlepiej cały czas zap.... ile mamy sił ;)
Tego chyba nie ma nawet sensu komentować :P

fot. www.usacycling.org
Żeby jeździć, trzeba jeździć
To się łączy z poprzednią „prawdą”, tym razem zasada im więcej kilometrów przejeździmy w sezonie, tym lepiej. Najlepiej zrobić w sezonie 30 tysięcy kilometrów, wtedy na pewno będzie „dobra noga”.
Oczywiście jeździć trzeba z głową, trzeba mieć jasny plan treningowy i mówiąc krótko – nie chodzi o ilość, a jednak o jakość.

Z cepa i do przodu
Tłumacząc to bardzo dookoła to chyba coś w rodzaju tempówki. Często słyszałem takie określenie jak zbliżał się jakiś podjazd, wtedy cała para szła w korby – takie pójście w trupa. Wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że raz taki trening to było jedno wielkie „z cepa i do przodu”, czyli coś na zasadzie jednego wielkiego zakwaszenia mięśni ;)

Auto to twój wróg
Przyznam, że tego nie rozumiem. Wraz z wiekiem narasta jakaś taka dziwna nienawiść do kierowców samochodów. Oczywiście też często sam się denerwuje na auta i brak wyobraźni niektórych kierowców, ale nie można generalizować. Szosa jest dla wszystkich i moim skromnym zdaniem powinniśmy żyć w większej symbiozie.
Często na ustawkach są sytuacje, gdzie lecą na kierowców tak niekulturalne słowa, że nie sposób ich wszystkich wymienić, do tego grożenie, polewanie aut płynami z bidonów. No jedna wielka masakra – raz nawet byłem świadkiem sytuacji, która tylko cudem nie skończyła się bójką, a żeby było śmieszniej, tam akurat zawinił właśnie pewien masters.

fot. www.usacycling.org
To chyba na tyle, ale wiem, że też potraficie przytoczyć inne głupoty, które można usłyszeć na ustawkach. Chętnie poczytam je w komentarzach :)


No i na koniec chciałbym dodać, że mam ogromny szacunek dla mastersów i tego że chcą i potrafią się ścigać w takim wieku, wielokrotnie wykrywając z ludźmi dwa, a nawet trzy razy młodszymi od siebie !! Czapki z głów Panowie !

Dobre Sklepy Rowerowe Road Maraton 2014


Jak wiecie lub nie wiecie, również w tym roku można się będzie konkretnie pościgać w szosowym cyklu dla amatorów – Dobre Sklepy Rowerowe Road Maraton.
Jako, że jestem wielkim zwolennikiem cyklu, nie sposób nie zapowiedzieć co się będzie działo w 2014, a będzie działo się sporo ;)

Ale od początku…


Rywalizację będzie można rozpocząć już 26 kwietnia w Orzeszu, gdzie amatorzy będą walczyć z samym sobą w 19-kilometrowej jeździe indywidualnej na czas. Niezadowoleni ze swojego wyniku kolarze będą mogli szybko zrekompensować sobie nieudany start, bo kolejne dwie imprezy Road Maraton to również będą czasówki. Kolejno 3 maja w Żmigrodzie oraz 10 maja w Toruniu. Niewątpliwie więc, na początku będzie okazja wypróbować swoje rowery czasowe, kaski aero i inne typowo czasowe kolarskie elementy.
Wspomniana czasówka w Toruniu będzie jednocześnie preludium do prawdziwego ścigania ze startu wspólnego, które odbędzie się w okolicy polskiej stolicy pierników dzień później, czyli 11 maja podczas Pętli Toruńskiej.

Abyśmy za bardzo się nie nudzili, już tydzień później, czyli 17 maja, będziemy mogli poczuć nierówność bruku i trud podjazdu pod Równicę, gdyż właśnie wtedy odbędzie się Puchar Równicy w Ustroniu. Na samą myśl o tym ściganiu mój rower chowa się za szafę, a najbardziej drżą koszyki do bidonów.

Następne dwie imprezy cyklu odbędą się w Leśnicy, w cieniu słynnej Góry św. Anny, w pobliżu Opola. Najpierw, 7 czerwca, organizator zafunduje nam prawdziwe ściganie po szosowych rundach, kilkukrotnie sprawdzając formę kolarzy podczas wspinaczki pod wspomnianą Górę św. Anny. Dzień później, czyli 8 czerwca, odbędzie się natomiast widowiskowa drużynowa jazda na czas. Który Team będzie najlepszy w tym roku ? Tego oczywiście nie wiadomo, ale emocje i miliony wykręconych watów na trasie - gwarantowane.

Dla wszystkich którzy polubili dwudniowe zmagania również organizator Galicja Road Maraton stanął na wysokości zadania i zaplanował najpierw wyścig w Nowym Wiśniczu 14 czerwca, a następnie morderczą czasówkę pod słynną Makowicę 15 czerwca. Kto był w ubiegłym roku ten wie, że każdy procent nachylenia na tej trasie smakuje wybornie ;)

Zaledwie kilka dni później, bo już 19 czerwca, startuje pierwsza długa etapówka, czyli Lubelska Vuelta. Będzie więc okazja sprawdzić się podczas kilku etapów rozgrywanych na bardziej płaskich terenach.


29 czerwca kolejna możliwość sprawdzenia umiejętności jazdy na czas czyli czasówka w Sieroszewicach. Lekko na pewno nie będzie, bo często trzeba tu walczyć z wiatrem.

Kiedy przychodzi w kalendarzu lipiec wszyscy kolarze amatorzy powinni pojawić się na kultowej już Pętli Beskidzkiej. Tradycyjny wyścig w Wiśle odbędzie się już 5 lipca i tak jak w zeszłym roku, będzie można pojechać długi maraton lub krótszy wyścig na zamkniętej rundzie. Tu już nie ma żartów, zawrotne tempo i ściganie na najwyższym poziomie zweryfikuje nasze kolarskie umiejętności i formę – będzie bolało ;)
12 lipca kolejna nowość w kalendarzu i kolejna czasówka, tym razem w jeździe na czas będzie można się sprawdzić w Zduńskiej Woli.

W Nowym Sączu tradycyjnie odbędzie się natomiast maraton po okolicznych Beskidach, w tym roku okoliczne szosy będą gościć kolarzy amatorów 26 lipca.

Prawdziwe kolarskie święto dla amatorów odbędzie się natomiast w połowie sierpnia. Mowa oczywiście o najcięższej etapówce w naszym kraju, czyli Road Trophy, które w tym roku odbędzie się w terminie 15-17 sierpień. Każdy kto uważał, że trzy mordercze etapy po sztywnych podjazdach w okolicy Istebnej to absolutne maksimum jego możliwości może się zdziwić – w tym roku dodatkowo zostanie rozegrany czwarty etap. Będzie to prolog, czyli jazda indywidualna na czas, której smaczku dodaje fakt, iż ma to być klasyczny górski uphill.

W ostatni weekend wakacji, czyli 30 sierpnia rozegrany zostanie wyścig ze startu wspólnego w Parczewie, będzie więc możliwości odpoczynku od gór i szansa dla typowych sprinterów na końcowy sukces.

Kiedy w kalendarzu przychodzi wrzesień, tradycyjnie nie może zabraknąć wyścigu Rajcza Tour, w tym roku przewidzianego na 20 dzień miesiąca. Pomimo zmęczenia sezonem, okolice Rajczy zawsze są świadkiem ciekawej rywalizacji na szosie. W tym roku będzie zapewne podobnie.


Zamknięcie sezonu to jazda indywidualna na czas w Żmigrodzie. Nie będzie to jednak zwykła, typowa czasówka, bo tutaj rywalizować będziemy parami. Warto więc również potrenować zmagania z czasem wspólnie ze znajomym kolarzem.

Jak widać, okazji do sportowej rywalizacji w duchu fair play w 2014 będzie bardzo dużo. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, organizatorzy przewidzieli bowiem aż 8 czasówek, 8 wyścigów ze startu wspólnego i dwie klasyczne etapówki.

Nowością jest również fakt, iż będziemy mieli aż trzy klasyfikacje generalne, kolejno będą to:
  • klasyfikacja górska (maratony, etapówka górska)
  • klasyfikacja czasowa
  • klasyfikacja płaska


Uczestnikom po każdej imprezie oraz po każdym etapie przyznawane będą punkty. O ilości punktów decyduje zajęte miejsce w kategorii wiekowej na danym dystansie.
W przypadku równej ilości punktów w sezonie młodszy zawodnik ustępuje starszemu.

Więcej dokładnych informacji wraz z kalendarzem, regulaminem i formularzem zgłoszeń oczywiście na stronie organizatora.

Na pewno spotkamy się na wyścigach cyklu, bo ja tradycyjnie zamierzam wystartować w wielu edycjach...

Na koniec jeszcze kalendarz w bardziej przejrzystej formie:
  • 26.04 Orzesze
  • 03.05 Żmigród
  • 10.05 Toruń - czasówka
  • 11.05 Toruń - maraton
  • 17.05 Ustroń - Równica
  • 07.06 Leśnica - maraton
  • 08.06 Leśnica - Jazda Drużynowa na czas
  • 14.06 Nowy Wiśnicz
  • 15.06 Makowica
  • 19.06 Lubelska Vuelta
  • 29.06 Sieroszewice
  • 05.07 Wisła
  • 12.07 Zduńska Wola
  • 26.07 Nowy Sącz
  • 15.08 Road Trophy
  • 30.08 Parczew
  • 20.09 Rajcza Tour
  • 28.09 Żmigród - pary

Kolorem niebieskim zaznaczono jazdy na czas (czasówki)
Kolorem czerwonym zaznaczono maratony i wyścigi jednodniowe
Kolorem zielonym zaznaczono wyścig kilkuetapowy