Kask XLC BH-C23

Z roku na rok jest coraz niebezpieczniej na naszych drogach, wyjeżdżając na trening zastanawiamy się czy skończymy go w pełni zdrowi, czy przypadkiem nie zaliczymy jakiejś kraksy z samochodem. Niebezpieczne, a wręcz agresywne zachowania kierowców szczególnie nasiliły się w tym roku i nie jest to tylko moja obserwacja, potwierdzi wam to w zasadzie każdy, kto próbuje w naszym pięknym kraju trenować kolarstwo szosowe. Nie napawa też optymizmem ilość kolizji z udziałem rowerzystów - tu statystyki są wręcz zatrważające.
W takich czasach, tym bardziej ważne staje się zadbanie o nasze bezpieczeństwo, takie rzeczy jak kask rowerowy, czy oświetlenie powinny być dla nas priorytetem. Można oszczędzać na wielu rzeczach, ale na zdrowiu i bezpieczeństwie nie powinniśmy tego robić.

Jako, że ja na rower nigdy nie wsiadam bez kasku, to trochę już tych kolarskich nakryć głowy na sobie miałem. Obecnie mamy do dyspozycji bardzo szeroki asortyment tej części garderoby. Można wybrać wycieniowany kask, który sprawdzi się idealnie w górach, można bardziej masywny ale o lepszych właściwościach aerodynamicznych, w zasadzie wybór jest ogromny i każdy znajdzie coś dla siebie, w odpowiedniej półce cenowej. O pokaźnym wachlarzu wersji kolorystycznych i całej gamy różnego rodzaju designu nie wspominam.
Całkiem niedawno stałem się właścicielem nowego kasku, nie znanej mi do tej pory, firmy XLC. Dokładnie chodzi o szosowy model XLC BH C23, któremu będzie poświęcony właśnie ten tekst.

Z testami kasków jest jeden zasadniczy problem. Z uwagi na fakt, iż jego najważniejszą cechą jest ochrona naszej głowy, a co za tym idzie naszego zdrowia, a czasem wręcz życia, aby ostatecznie polecić kask, musielibyśmy zaliczyć wypadek. Dopiero wtedy przekonamy się bowiem, czy kask spełnił swoją rolę właściwie i skutecznie. Na szczęście producenci wnikliwie badają swoje produkty i na tej podstawie otrzymują odpowiednie certyfikaty,  które są pewnego rodzaju zapewnieniem, że w razie wypadku, będziemy odpowiednio chronieni.

Oczywiście ja crash-testów nie planuję robić, więc wszyscy musimy zaufać producentowi, że w razie wypadku nasze głowy będą bezpieczne.

Mogę się jednak skupić na pozostałych aspektach użytkowania, a w przypadku kasków rowerowych trochę ich jest.

Kask przyjechał do mnie w wygodnym, kartonowym opakowaniu producenta, który bardzo dobrze zabezpiecza zawartość, nie trzeba się martwić, że coś może ulec uszkodzeniu podczas transportu paczki.
Kask swoim wyglądem wpasowuje się dość dobrze w obecnie występujące trendy. Ma sportowy charakter i powinien wyglądać dobrze na każdej głowie. Producent przygotował dwie wersje kolorystyczne: czarno-granatową (taką mam ja) oraz czarno-czerwoną. Obie wersje są moim zdaniem ładne i uniwersalne - jak wiadomo, czarne pasuje do wszystkiego. Charakteryzuje go aż dwadzieścia pięć otworów wentylacyjnych, które zdecydowanie ułatwiają przepływ powietrza i dają wytchnienie podczas gorących dni. Kask wykonany jest w technologii double in-mould, dającą nam dodatkową ochronę i zwiększenie bezpieczeństwa. Na czym dokładnie polega ta technologia ? Otóż jest to nic innego jak połączenie, już w fazie produkcji, wewnętrznej i zewnętrznej warstwy kasku. Daje nam to, wcześniej wspomniane, podwyższenie parametrów bezpieczeństwa przy jednoczesnym zmniejszeniu wagi - taki złoty środek aby kask był lekki i spełniał swoją główną rolę, czyli chronił skutecznie naszą głowę w przypadku ewentualnego uderzenia.

Zgodnie z powyższym, kask waży jedyne 260 gram (tutaj słowa uznania dla producenta, bo deklarowana waga na stronie internetowej idealnie zgadza się z tą, którą mogłem zobaczyć na mojej wadze kuchennej), dzięki czemu po założeniu go przed treningiem, zapominam, że w ogóle mam coś na głowie. Dla mnie jest to główny wyznacznik czy kask polecam, czy też nie. Jeśli nie czuć go na głowie jest to sytuacja idealna.


Zaskoczyło mnie bardzo konkretne wyścielenie środka kasku gąbką. Jest tego naprawdę bardzo dużo, dzięki czemu kask leży na głowie perfekcyjnie i nic nigdzie nie uciska. Dla bardziej wybrednych osób, producent przygotował również specjalną gąbkę zapinaną na rzep, na pasek pod brodą, ja go jednak od razu usunąłem (po prostu nie lubię tego typu dodatków).

Dopasowanie do głowy odbywa się poprzez specjalne tylne pokrętło, tu jednak mały minus - pokrętło pomimo iż pracuje dobrze, to mogłoby być większe. Może to mieć znaczenie przy próbie regulacji podczas treningu, kiedy będziemy mieć spocone ręce. Nie wiem też, jak cały ten system będzie pracował po dłuższym czasie - mam nadzieję, że nie spotka mnie tu niemiła niespodzianka i również za jakiś czas, wszystko będzie działać sprawnie i precyzyjnie. Jeśli nie, obiecuję, że dam Wam o tym znać. Na tą chwilę dopasowanie kasku do konkretnej głowy trwa dosłownie chwilę i po tej czynności odnosi się wrażenie, że wszystko elegancko opina naszą najważniejszą część ciała.

Jako, że kask to głównie zapewnienie naszego bezpieczeństwa, producent doposażył je dodatkowo w specjalne odblaskowe paski, zapewniające lepszą widoczność na drodze. Możemy więc być pewni, że podczas jazdy wieczornej poprawi on naszą widoczność na drodze.

Cena kasku, moim zdaniem, nie jest wygórowana. Za lekką konstrukcję i bezpieczeństwo trzeba zapłacić dokładnie 413,90 złotych.
Należy też pamiętać, że kask powinno się wymieniać po kraksie, jak również po kilku latach normalnego użytkowania, ponieważ z czasem traci niestety swoje właściwości. Przypominam o tym, bo nie każdy zdaje sobie z tego sprawę.

Artykuł powstał przy współpracy z rowerowym sklepem rowertour.com

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza