Zgrupowanie wersja polska


Na początku należy przeprosić, bo ostatnio mam zdecydowanie zbyt mało czasu, aby tworzyć wartościowe wpisy, a takich byle-jakich wrzucać nie będę, bo nie o to przecież chodzi...No ale postaram się teraz trochę nadrobić zaległości :)

Zazwyczaj kiedy słyszymy, że jakiś profesjonalny Team zaliczył właśnie zgrupowanie, to mamy za oknem końcówkę zimy (w tym roku bardzo długiej i śnieżnej zimy).
O tym, że zgrupowania to świetna sprawa nikt nie musi nikogo przekonywać, bardzo cieszy fakt, że ostatnio coraz więcej amatorów korzysta z tego dobrodziejstwa. Poziom amatorskich wyścigów rośnie, to i wypadałoby w jak największym stopniu naśladować zawodowców i ich przygotowania.

Zgrupowanie BodyiCoach Cycling Team
No ale zima już odeszła, więc można się dziwić czemu poruszam ten temat. Powód jest bardzo prosty - krótkie zgrupowania w Polsce, które pięknie podszlifują naszą formę. Nie będe dzisiaj pisał o wyjeździe w lutym do Calpe, tym bardziej nie będę zamieszczał miliona fotek z tego miejsca, bo wtedy jedzie się zazwyczaj po to aby zrobić bazę, a blog nie jest galerią z Hiszpanii ;)

Chcę polecić krótkie zgrupowania w naszych pięknych górach, które przygotują nas częściowo do zbliżających się wyścigów.
Na wstępie ważna informacja - o takim wyjeździe możesz myśleć pod warunkiem, że złapałeś już wytrzymałość, w przeciwnym wypadku owszem złapiesz dobrą formę, ale w czerwcu będzie płacz.

Podjazd na Śląski Dom w Tatrach
Dlaczego warto wyjechać na krótkie tygodniowe zgrupowanie w nasze góry ? Powodów jest kilka:
1. Odpoczynek psychiczny od codziennych obowiązków
2. Zredukowanie stresu (i ogólne odstresowanie)
3. Możliwość poświęcenia się w całości treningowi i regeneracji
4. Poznanie nowych miejsc, eksploracja nowych tras kolarskich
5. Poprawa cech potrzebnych do jazdy po górach (dla osob z nizin)
6. Poprawa parametrów krwi (o ile mieszkamy w kwaterze na odpowiedniej wysokości)

To tak pokrótce 6 powodów, można jeszcze je mnożyć i mnożyć. Wiadomym jest, że dla każdego taki wyjazd będzie miał jeszcze inne, dodatkowe plusy.

Odrodzenie w Karkonoszach
Dlaczego proponuję wyjazd na tydzień ? Oczywiście najlepiej jechać na dłużej, ale pisze dziś o wersji jak najbardziej ekonomicznej ;)
7 dni jest idealnym okresem, bo zrobimy dwa konkretne cykle treningowe.
Jak to powinno wyglądać ? Podam bardzo ogólny przykład, wszystko zależy od stopnia wytrenowania zawodnika więc konkretnego planu podać nie mogę.
1 dzień trening podjazdy (np. długie i rytmiczne)
2 dzień trening podjazdy (np. krótsze ale z różnymi ćwiczeniami podczas wjazdów)
3 dzień trening objętościowy (górska długa trasa)
4 dzień regeneracja (basen, sauna, masaż, itp.)

Podjazd na Przełęcz Karkonoską
Każdy kolejny dzień powinien być dłuższy, czyli jeśli pierwszego dnia jeździliśmy 3h, to kolejny 3,5-4h, a ostatni w mikrocyklu >4h.
Kolejny cykl po dniu regeneracji możemy jeszcze zwiększyć objętościowo, ale wszystko zależy od stanu naszych nóg - tu trzeba słuchać swojego organizmu.
Każdego dnia wieczorkiem powinno się również wyjechać na rozjazd, czyli np. spokojna godzinka jazdy z wysoką kadencją (jak nie mamy możliwości na zewnątrz idealna będzie jazda na rolce). To "odświeży" nam nogę i na drugi dzień będzie się kręcić znacznie lepiej niż bez rozjazdu.

Piszę cały ten tekst, bo znam ludzi którzy wybierają się w góry na tydzień z rodzinką, biorą rower i jeżdżą jak popadnie. Wyjeżdżają sobie na trening rano, kręcą te 4 godzinki ale nie robią żadnych formatów treningowych - i tak np. każdego dnia. To też coś nam da, ale będzie znacznie mniej efektywne niż dobrze rozplanowane i skuteczne dwa mikrocykle.

Podjazd na Przełęcz Karkonoską
O tym, że najlepiej pojechać z innymi fascynatami kolarstwa nie wspominam, bo wiadomo, że w grupie raźniej. Łatwiej wtedy też o motywację, jeśli warunki
pogodowe dalekie są od idealnych. Jeden drugiego nakręca na trening i nawet jak pada ostatecznie wszyscy pojedziecie :)

Tak piszę o tych górach, a nie wspomniałem gdzie warto pojechać...
Ja mam w sumie pięć miejsc, które sa moim zdaniem idealne na takie zgrupowania, dziś je tylko wymienię, ale zamierzam je ładnie opisać w kolejnych postach:
- Kotlina Jeleniogórska
- Bukowina Tatrzańska
- Kotlina Sądecka
- Wisła / Szczyrk / Istebna
- Kotlina Kłodzka

A jeśli jeździcie w jakimś amatorskim Teamie to takie zgrupowania są wręcz obowiązkowe, służą lepszemu zgraniu zawodników, budują popularny "Team Spirit", który jest później bezcenny na wyścigach.

Oczywiście jak macie duuużo kasy to lepiej pojechać sobie gdzieś w Alpy, Dolomity, czy inne Pireneje. Przynajmniej pogoda będzie bardziej pewna niż w Polsce, no i góry wyższe. Ale ten blog jest o amatorach, którzy często muszą godzić życie rodzinne, zawodowe i treningi, u których olbrzymie znaczenie ma dobre zarządzanie domowym budżetem.

Taki wyjazd można zrobić mocno po kosztach, wystarczy chcieć i mieć dobre umiejętności wyszukiwania w sieci promocyjnych ofert noclegów. Poza tym jadąc np. w kwietniu pojedziemy trenować poza sezonem, dzięki czemu powinno być taniej i przyjemniej (mniej turystów).

A piszę to będą właśnie pomiędzy zgrupowaniem mojego Teamu BodyiCoach w Łukowicy pod Nowym Sączem (gdzie jeździliśmy po szosie mając zaspy ze śniegu po lewej i prawej), a wyjazdem w Karkonosze na długi weekend majowy z rodzinką - trzeba szlifować formę w górach, bo wyścigi się same nie wygrają ;)

BodyiCoach Cycling Team na zgrupowaniu

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza