Xiaomi Yi Action Camera - reaktywacja

Jakiś czas temu pisałem, w uczuciu wielkiego rozczarowania, test kamerki sportowej Xiaomi Yi Action, pomimo iż sprzęt spełnił moje oczekiwania, wyłączenie kamerki podczas aktualizacji oprogramowania po prostu zabiło moją Yi Action.
Nie było żadnej reakcji, nic nie dało się zrobić i w zasadzie myślałem już, że kamerka zalegnie głęboko w szafie pod kolejnymi warstwami kurzu...


I nagle dostałem maila od jednego z czytelników bloga. W telegraficznym skrócie brzmiało to tak: "lubię się bawić w naprawianie sprzętu elektronicznego, chętnie spróbuję przywrócić kamerkę do życia...".

W zasadzie nie mając nic do stracenia, nie bardzo wierząc w powodzenie całej akcji, wysłałem sprzęt do Poznania i czekałem.

Po kilku dniach dostałem maila, że moja kamerka wróciła do świata żywych, nie mogłem w to uwierzyć ;) W ramach rewanżu czytelnik-złota rączka mógł sobie przez kilka tygodni testować sprzęt.

Niedawno Yi Action do mnie wróciła, faktycznie wszystko działa i śmiga jak nowe.
Oczywiście aby kamerkę naprawić trzeba było ingerować w hardware, więc ja nigdy w życiu bym tego nie ogarnął.

Z tego miejsca chcę podziękować bardzo życzliwemu czytelnikowi, który naprawił kamerkę. Jeśli ktoś miałby podobny problem chętnie przekażę kontakt.



Z okazji naprawienia sprzętu poszperałem też w sieci, czy coś się ruszyło w kontekście dostępnych, dedykowanych akcesoriów. Byłem w szoku jak zobaczyłem na aliexpress ile się tego pojawiło. Jednocześnie zaliczenie do minusów kamerki, braku akcesoriów można uznać za nieaktualne.
Zamówiłem sobie cały zestaw różnego rodzaju uchwytów i przejściówek oraz najważniejszą - wodoodporną obudowę.
Wszystko wygląda całkiem fajnie i porządnie, ale czy się sprawdza w boju będę mógł napisać za jakiś czas.

Wreszcie mogę znowu zabierać na treningi kamerkę, a dla Was oznacza to większą ilość fajnych fotek ;)


2 komentarze:

  1. Bardzo dziękuję za dotrzymanie umowy i opisanie całej sytuacji. Życzę szerokiej drogi i sukcesów!

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha! Trochę się pośpieszyłem, komentując poprzedni post. Pozdrawiam serdecznie Z.S.

    OdpowiedzUsuń