Krakonosuv Cyklomaraton czyli czeskie ściganie w Karkonoszach


Od dawna wiadomo, że co jak co, ale Czesi znają się doskonale na robieniu piwa oraz na kolarstwie. Jeszcze kiedy w naszym pięknym kraju wyścigów dla nas było jak na lekarstwo, a amatorskie kolarstwo szosowe po prostu raczkowało, za naszą południową granicą działo się już bardzo dużo.
Pamiętam jak dziś, kiedy pojechałem na pierwszy wyścig szosowy do Czech, to był po prostu szok, organizacja na zupełnie innym poziomie niż nasze imprezy, a poziom sportowy wręcz kosmiczny. Do tego wszystkiego dochodziła bardzo wysoka kultura jazdy peletonu, fajne nagrody, tombola i piwo na mecie. Atmosfera jednej wielkiej sielanki ;)


Dlatego, pomimo iż w naszym kraju, przez te kilka lat, zmieniło się bardzo wiele na lepsze, zawsze jak mam okazję pościgać się za naszą południową granicą, jestem wielce uradowany. Jeśli dodatkowo wyścig ten odbywa się w moich ukochanych Karkonoszach, to już w ogóle gęba mi się śmieje od ucha do ucha.
Taka właśnie sytuacja występuje już 15.06.2019, bo właśnie wtedy, w Trutnovie, odbędzie się Krakonosuv Cyklomaraton.


Super "Gromadka" kolarzy amatorów


W ubiegły weekend odbyła się kolejna edycja wyścigów z serii Via Dolny Śląsk, czy opisywane niedawno przeze mnie - Dog's Head Predator w Gromadce.
W skrócie było dokładnie tak jak się spodziewałem, czyli bardzo szybko, sprintersko ne mecie, w dobrych warunkach atmosferycznych, na idealnych asfaltach i z bardzo dobrą organizacją w tle.
Ekipa Road-Racing.pl zrobiła naprawdę kawał dobrej roboty, to był jeden z tych wyścigów, gdzie kolarze czuli się jak długo wyczekiwani goście. Wszyscy przyjaźni, życzliwi i pomocni. Jeśli w dalszych latach poziom organizacyjny zostanie utrzymany, to będzie to jeden z najchętniej odwiedzanych wyścigów w tej części Polski. Osobno muszę też pochwalić catering, bo jedzonko na mecie było po prostu pyszne :)
fot. Weronika Kaczmarek
Jadąc do Gromadki w zasadzie nie spodziewałem się z mojej strony żadnych fajerwerków jeśli chodzi o wynik, typowo płaska, mało selektywna trasa, była przeznaczona stricte pod sprinterów. Chciałem po prostu zaliczyć kolejny start do generalki i stracić jak najmniej punktów, licząc po cichu, że zawiąże się jakaś ucieczka, w której uda się znaleźć, sprint z peletonu trochę mnie przerażał ;)
Sama podróż na start mnie zachwyciła, im bliżej byłem Gromadki tym większy uśmiech pojawiał się na mojej twarzy, dookoła lasy, łąki, pola rzepaku, wąskie asfaltowe drogi pośrodku niczego, a wszystko to na tle idealnie błękitnego, porannego nieba (z tego miejsca dziękuję mojej nawigacji w telefonie, która zamiast poprow3adzić mnie głównymi drogami, wyznaczyła trasę właśnie po takich miejscach).


Wróćmy jednak do wyścigu...

CCC Grody Piastowskie dla Amatorów czyli weekend na plus

fot. Paweł Urbaniak
Normalnie zacząłbym od tekstu, iż maj w naszym kraju kojarzy się ze słońcem, prawdziwą pobudką przyrody po zimowym śnie, że wszystko dookoła kwitnie, jest zielono, robi się ciepło, kurtki chowamy głęboko do szafy, a na Dolny Śląsku kibicujemy na kolejnej edycji CCC Grodów Piastowskich. Chciałem tak zacząć, ale nie mogę, bo każdy widzi co się dzieje z pogodą w tym roku i z powyższych zostawić mogę tylko to kibicowanie ;)




Na szczęście, wyścigi kolarskie odbywają się niezależnie od warunków pogodowych (chyba że jest totalny armageddon), dzięki czemu również w tym roku, wzorem edycji 2018, mogłem wziąć udział w dwóch fajnych wyścigach dla amatorów - Jaworskiej Pajdzie Chleba i Koronie Gór Sowich.
Jazda po tych samych trasach, po których później ścigają się zawodowcy, zawsze budzi trochę dodatkowej ekscytacji i wprowadza fajną otoczkę. Wiecie, te wszystkie banery, media, itd...

Na pierwszy ogień poszła, sobotnia, Jaworska Pajda Chleba. Tego dnia, wyjątkowo, zapowiadała się fajna pogoda - taka idealna do ścigania, kilkanaście stopni z cumulusami na niebie i umiarkowanym wiatrem. Okolica wyborna, rozległe pola rzepaku na tle Gór Kaczawskich i błękitnego nieba z chmurkami, zrobiły chyba wrażenie na każdym. Jak dodamy do tego dobrej jakości asfalty i zróżnicowane ukształtowanie trasy to zapowiadało się naprawdę fajne ściganie.
W tym roku wybrałem wersję krótszą, bo ta nie była też aż tak krótka jak rok temu, idealna żeby się przepalić przed niedzielą, na którą szykowałem się zdecydowanie bardziej.
fot. Paweł Urbaniak

Dog’s Head Predator 2019

Zastanówmy się co jest synonimem ideału dla kolarza szosowego... W sumie to nie trzeba długo myśleć, będą to idealnie gładkie asfalty i szybka trasa, po której po rozkręceniu naszych karbonowych rumaków słychać tylko genialny szum szytek i głęboki oddech kolarza.

fot. Oktawian Biniek
Oczywiście są różne odstępstwa, niektórym na przykład serce zaczyna mocniej bić na myśl o bruku, jeszcze innym o szutrach, ale umówmy się - to są małe zboczenia ;) Każdy z nas docenia idealny asfalt bez dziur.
Takie właśnie warunki na trasie oferuje nam najbliższy wyścig z cyklu Via Dolny Śląsk - Dogs Head Predator, który po sukcesie w 2018 roku, wraca ze zmienioną trasą. Wraca już za chwilę, bo 19 maja.
Ekipa Road-Racing.pl w ubiegłym roku postanowiła zmienić swoją coroczną ustawkę w legalny wyścig szosowy z prawdziwego zdarzenia, fajna trasa, doborowa obsada, niespotykane w amatorce nagrody i ogólna otoczka, spowodowały, że każdy kto pojawił się w Gromadce ma same pozytywne wspomnienia i na pytanie czy warto przyjechać można usłyszeć tylko jedno zdanie - nawet nie myśl, tylko zjawiaj się na starcie, a nie pożałujesz ;)


Skąd taka dziwna nazwa imprezy zapytacie ?
Pierwotnie trasa wyścigu obejmowała również pętlę w północnej części gminy Gromadka, rysująca na mapie kształt głowy psa, stąd nazwa Dog's Head. Predator to gamingowa seria komputerów marki Acer, która jest sponsorem Road-Racing.pl jak również jednym z głównych sponsorów całego cyklu Via Dolny Śląsk i ufundowała komputery Predator dla najlepszych kolarzy klasyfikacji generalnej.

Na tle rzepaku, czyli klasyczne kwietniowe ściganko

Kwiecień plecień, co przeplata trochę zimy, trochę lata - nie ma lepszego określenia tego co wydarzyło się w ubiegły weekend w naszym pięknym kraju. W piątek późnym wieczorem wychodziłem na zewnątrz w samym t-shircie i krótkich spodenkach, bo na termometrze było 20 stopni, natomiast rano przyszło kompletne załamanie pogody. Nie martwiłoby mnie to jakoś szczególnie, gdyby nie fakt, że był to czas na kolejny weekend wyścigowy w moim kalendarzu.
W zeszłym roku w podobnej konfiguracji zaczynałem sezon 2018 (Puchar Równicy i Visegrad dzień po dniu) i wtedy był to start dla mnie fatalny, o czym poczytacie tutaj...


Na pierwszy ogień poszedł Klasyk Annogórski z cyklu Road Maraton, czyli wyścig który nigdy mi nie leżał, zawsze kończyłem go na miejscu, które nie mogło być dla mnie akceptowalne.
Runda, która zdecydowanie bardziej promuje klasycznych all-rounderów, kolarzy mocnych i siłowych, którzy są w stanie przetrzymać niedługie podjazdy i potem dołożyć na płaskim lub zjeździe.

W tym roku organizator zdecydował się na małą rewolucję i chyba, po poszukiwaniu optymalnej rundy rok w rok, wreszcie znalazł tą optymalną. Uważam tak ja i cała rzesza innych uczestników - trasa była wyśmienita, jak na to, co oferuje ta okolica.

Grody Piastowskie dla amatorów

Jeśli chodzi o wyścigi szosowe w naszym pięknym kraju, to większość kojarzy w zasadzie tylko Tour de Pologne. Nie ma się co dziwić, jest to wyścig rangi World Tour, bardzo medialny i co roku przyciągający rzesze kibiców.

fot. http://grody.com.pl
Jednak w kalendarzu jest wiele wyścigów mniejszych, na których szanse pokazania, dostają często kolarze z drugiego szeregu i na których często walka jest bardziej pasjonująca niż w "kolarskiej lidze mistrzów".
Jednym z takich przykładów, niewątpliwie są Grody Piastowskie, czyli wyścig który co roku powoduje szybsze bicie serca kibiców głównie z Dolnego Śląska. Jest to stosunkowo krótka etapówka, która jednak stara się łączyć różne odmiany kolarstwa szosowego, znajdą tu coś dla siebie zarówno sprinterzy, klasykowcy, jak i wytrawni górale. W tym roku rozegrana w dniach 10-12 maja.

fot. http://grody.com.pl
I właśnie w cieniu Grodów dla zawodowców, odbywają się dwie bardzo fajne imprezy dla nas - amatorów.
Smaczku dodaje fakt, że wyścigi te dają szansę ścigania się po tych samych trasach, trzeba więc zmierzyć się z tymi samymi podjazdami, przetrwać te same wietrzne odcinki, a czasem nawet pomęczyć się na tym samym bruku.
W 2019, wzorem roku ubiegłego, o którym piszę tutaj, będziemy mogli pościgać się w malowniczej okolicy Jawora, na dużej lub małej Jaworskiej Pajdzie Chleba, jak również pomęczymy się na konkretnych podjazdach próbując zdobyć Koronę Gór Sowich.

Domowe zgrupowanie


Calpe, Majorka, Chorwacja, Teneryfa, Gran Canaria, Andaluzja - wszystko to piękne miejsca z super klimatem do wypoczynku, łączy je jeden wspólny mianownik - co roku na wiosnę spotkać tam można całą rzeszę kolarzy amatorów, szykujących nogę na najbliższy sezon.


Ty siedzisz w pracy, oglądasz te wszystkie zdjęcia, zapisy tras ze Stravy wraz z ciekawymi relacjami i delikatnie mówiąc szlag Cię trafia.
Nie tylko dlatego, że Ty musisz, z jakiś konkretnych powodów, pracować, ale też dlatego że zdajesz sobie sprawę, że na starcie sezonu, Twoja forma będzie znacząco odbiegać od tych wszystkich zawodników, którzy wygrzewali kolarską łydę godzinami w ciepłych krajach.

Do posłuchania...

Tak się fajnie złożyło, że jakiś czas temu dostałem zaproszenie do radia, do audycji traktującej o rowerach, kolarstwie i wszystkim co z dwoma kółkami związane. Program to 2Kółka, w Radio Zielona Góra, prowadzony przez Krzysztofa Filmanowicza.
Cel był prosty - podzielenie się swoją pasją i wiedzą.


fot. http://inrng.com
Tak się rozgadałem, że materiał został podzielony aż na trzy audycje.
Czy mówiłem ciekawie, to już nie mnie oceniać, ale generalnie chyba wyszło całkiem fajnie.

Posłuchajcie i oceńcie sami :)







Cały materiał oraz inne nagrania audycji 2Kółka, dostępne są też na stronie radia.

Ustawkowe savoir vivre


Całą zimę ostro trenowaliście pod dachem pamiętając o stwierdzeniu, że wyścigi wygrywa się zimą. To jak najbardziej prawda, bo przespana zima, na dzień dobry stawia nas w pozycji przegranych na jakimkolwiek wyścigu – no chyba, że pościgamy się z dziećmi z przedszkola dookoła huśtawek ;)


No ale jeśli już przepracowaliście konkretnie zimę i czujecie, że forma jest niezła trzeba ją zweryfikować i porównać się do innych. Jak to najłatwiej zrobić – wybrać się na ustawkę, czyli zbiórkę kolarzy organizowaną chyba w każdym większym mieście.

No ale jak już się zjawisz na takim spotkaniu zapaleńców dwóch kółek, musisz znać pewne niepisane zasady jakie tam obowiązują – ich nieprzestrzeganie może mieć bardzo złe skutki, w najgorszym razie może się to nawet skończyć pobytem w szpitalu i rychłym zakończeniu sezonu po niebezpiecznej kraksie.
Dlatego dziś przedstawiam zbiór pewnych zasad i zachowań, których powinno się przestrzegać na ustawkach, czyli tytułowe ustawkowe savoir vivre:

Z ręcznikiem na wojnę, czyli przygoda ze Zwiftem



Całkiem niedawno wrzuciłem na swój fanpage zdjęcie z treningu i dodałem, dość kontrowersyjny jak się okazało, podpis „A niektórzy i tak wolą siedzieć na Zwifcie… CX a nie jakieś tam kręcenie z ręcznikiem pod wiatrak”. Wywołałem tym istną burzę, czego dowodem jest ponad 100 komentarzy pod zdjęciem i jedną wielką kłótnię zwolenników oraz przeciwników Zwifta.

Zrozumiałem, że temat który tak bardzo dzieli nasz kolarski-amatorski świat jest wart uwagi i bliższemu przyjrzeniu się całej sprawie.
Alpe de Huez, czy tam inne Alpe...

Przypomniałem sobie, że dość dawno temu kupiłem sobie ANT Sticka więc postanowiłem wykorzystać ten fakt, zarejestrowałem się na Zwifcie i postanowiłem skorzystać z tygodniowego okresu testowego. Zdaję sobie sprawę, że bez trenażera typu smart to nie to samo ale zawsze daje to jakiś obraz całej zabawy.

Na wstępie muszę też zaznaczyć, że trenażer nie jest dla mnie, nie chodzi tu nawet o psychikę tylko o moje ograniczenia zdrowotne związane z upośledzoną termoregulacją. Po prostu jakakolwiek mocniejsza jazda jest dla mnie zabójcza – tak jak i jazda w upałach powyżej 30 stopni latem. Ktoś kto nie ma takich problemów tego nie zrozumie.

… dziecko masz tu kredki, najedz się czekolady i narysuj co Ci tylko wyobraźnia podpowie …